Blog   |  Białoruś kraj, którego niepotrzebnie się bałem cz.1

Białoruś kraj, którego niepotrzebnie się bałem cz.1

Nawet Pani na portierni zaangażowała się w moje sprawy: W mieście teraz drogo a tutaj jest w akademiku taka nasza Slołowaja. Wie Pan co to jest? – pytała z zaciekawieniem. Oj mi nie trzeba było tego powtarzać. Z plecakiem, koleją transsyberyjską z moim kolegą Marcinem S. przemierzyłem prawie cały dawny Związek Sowiecki. Stołowaja to po prostu wschodnia wersja naszych barów mlecznych. I rzeczywiście za około 5 rubli, czyli niecałe 2 EUR zjadłem zupę, drugie danie z herbatą i sokiem pomidorowym w cenie.

Czy te oczy mogą kłamać? To spojrzenie, miłej i ciepłej kobiety mówi wszystko. To na cały czas angażowała się w pomoc mi i wypytywała o to jak mi idą poszukiwania.

Na nocleg wybrałem 3* gwiazdkowy hotel Jubiliejnyj, położony w samym centrum miasta. Zdecydowanie bardziej opłaca się robić rezerwację i ją opłacać przez internet, korzystając z portali typu hotels.com czy innych. Po prostu wychodzi taniej. Odczułem to, gdy przedłużyłem swój pobyt o jedną noc. Płacąc w internecie, wydałem 123 złote, na miejscu 150 za taką samą usługę, niestety już bez wliczonego śniadania, co było niemiłym zaskoczeniem. Nie warto jednak go wykupywać za 40 złotych, gdyż obok hotelu mamy całą paletę możliwości pysznego jedzenia, w cenach od 5 po 15 pln za śniadanie. W hotelu piękna dziewczyna namawiała mnie na wizytę w hotelowym klubie erotycznym. Nie była zbyt natrętna, spytała nieśmiało. Nieco zdziwiła ją moja odpowiedź, że nie odwiedzam takich miejsc, bo jestem katolikiem.

Jeszcze tego samego wieczoru udałem się na dworzec autobusowy, aby zakupić bilet do Brasławia. Miasto zrobiło na mnie wrażenie bardzo zadbanego. Chodniki nowe i równo ułożone, fasady budynków odnowione. Mińsk ma ponad 2 mln mieszkańców. Stał się mekką dla programistów komputerowych. Widać tu wielu dobrze ubranych ludzi, nowoczesne centra handlowe.

Stary rynek z odbudowanym ratuszem. Enklawa ładnej architektury w morzu sowieckiej brzydoty.

Nie wiedziałem wcześniej, że dzień 8 marca to na Białorusi, jak za czasów sowieckich święto państwowe i dzień wolny od pracy. Nie było gorszego momentu na zakup biletu. Po drodze mijałem szpalery sprzedawców kwiatów. Jeszcze czegoś takiego w życiu nie widziałem. W Polsce też się obchodzi to święto, ale nie tak ostentacyjnie, jak tutaj.

czytaj dalej strona 4…

Polecam także:

Komentarze facebookowe

komentarze (y)

1 2 3 4

3 Responses to Białoruś kraj, którego niepotrzebnie się bałem cz.1

  1. Sawio Odpowiedz

    Marzec 27, 2018 at 4:18 pm

    Sawio przeczytał i czeka na ciąg dalszy. Czy nadal za informację na dworcu trzeba zapłacić ? 😉

  2. admin Odpowiedz

    Marzec 27, 2018 at 4:20 pm

    spokojnie cierpliwości tekst jest dopiero tworzony:)

  3. admin Odpowiedz

    Marzec 27, 2018 at 4:21 pm

    nie nie trzeba płacić jak kiedyś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*